Nie zabiłam tych norek

(English available) Futro – sprawa kontrowersyjna. Dla mnie nie zawsze zrozumiała niestety.

Od kilkudziesięciu już lat prawdziwe futra są przeklęte i postrzegane jako towarzyskie fau pax. Jednocześnie te same osoby, które tak zajadle się sprzeciwiają, jedzą na obiad dziczyznę, wieprzowinę, cielęcinę, jagnięcinę, noszą kożuszki, skórkowe buty, rękawiczki, paski, torebki, portfele, portmonetki, kupują skórzane kanapy, mają skórzaną tapicerkę w swoich limuzynach i gdyby książki miały jeszcze jakąkolwiek wartość pewnie by je oprawiały w skórzane okładki.

Moda na wyklęcie futer przyszła z krajów, gdzie zimy są łagodne, żeby nie powiedzieć letnie, gdzie cały rok można chodzić w płaszczykach, a nie płaszczach, żakiecikach, a nie kurtkach. Gdzie posiadanie kozaków jest zbędne i wybór  takowych w sklepach jest bardzo ograniczony.

My również rozpieszczone ciepłymi zimami, nie miałyśmy potrzeby odgrzebywania naszych futer z czeluści szaf, garderób i wszelkich schowków. Aż … przyszła tegoroczna zima. I … co się okazało? Otóż okazało się, że mnóstwo osób przypomniało sobie o swoich futrach, kołnierzach, czapach, bo prawdziwa zima jest bezlitosna niestety i trzeba się było przeprosić z tymi wszystkimi zabronionymi rzeczami.

Jednocześnie pokazało się całkiem sporo postów na różnych blogach z futrem w roli głównej. Moje ulubione Hiszpanki zakładają je do kreacji wieczorowych i wyjściowych, a inne Panie mieszkające w zimniejszych krajach odważnie wracają do nich na co dzień.

Większość z nas ma futra zakupione w innym świecie, w innych czasach i nie nosi ich teraz ze strachu. A ja się zastanawiam czy to ma sens, przecież te nasze karakuły, króliki czy norki już się nie odrodzą. Są !!! Mamy je !!!- czy nie lepiej więc nosić je, żeby nie udowadniać sezon po sezonie, że skoro ich nie nosimy, to rzeczywiście zabiliśmy te zwierzęta tylko dla kaprysu, dla próżnego widzi mi się ?

Jest oczywiście jedna kwestia – najważniejsza. Nikt nie mówi o zabijaniu tygrysów czy lampartów oraz męczeniu zwierząt futerkowych w jakichś strasznych warunkach. Nikt nie popiera noszenia okryć ze zwierząt żyjących dziko, a co gorsze być może będących na liście zagrożonych gatunków. Mówię o futrach szytych ze zwierząt z hodowli, lub tych, które już mamy i bezsensownie potwierdzamy bezsensowność ich zabicia.

 

ENGLISH VERSION

I didn’t kill this mink.

Real fur – a controversial issue. For me, unfortunately, not always understood.

From dozens of years now, real fur is cursed and seen as a social fau pax. At the same time these same people who so vehemently oppose, eat venison, pork, veal and lamb for lunch, wear sheepskin coats, leather shoes, gloves, belts, handbags, wallets, purses, buy leather sofas and have leather upholstery in their limos and if books still had any value they would probably have leather covers.

Fashion for banning real fur came from countries where winters are mild, if not almost summery, where all year round you can wear light coats and little jackets. Where heavy boots are unnecessary and a selection of those in the stores is very limited.

Here in Poland we have also been spoilt by warm winters, we did not have the need to take our fur coats out from the depths of our cabinets, wardrobes and all the other storage places.

Until … this year, when winter has been long and freezing. And … what happened? It turned out that a lot of people suddenly remembered about their fur coats, collars, hats, because the real winter is merciless, unkind and really cold, and you have to forget that someting like real fur is prohibited.

At the same time it appears that there are quite a lot of posts on various blogs with fur in the lead role. My favorite beautiful Spanish bloggers wear fur to accompany their evening gowns, and the other ladies who live in colder countries courageously just wear it every day.

Most of us have purchased our fur clothes in another world, in other times and we do not wear them now because of fear. And I wonder if it makes any sense, after all these animals won’t be reborn. What’s more – if we do not wear them, we will only prove season after season that we actually killed these animals for nothing, just to please ourselves.

There is of course one thing – the most important one. Nobody talks about killing tigers or leopards or keeping animals in some terrible conditions. Nobody supports wearing coats of animals living in the wild, and worse perhaps endangered species. I’m talking about fur made of animals bred in proper, specialised places, or wearing these fur clothes which we already have, beacuse if we don’t wear them we only confirm sensless futility of their killing.

Margot

 

Może cię również zainteresować

20 komentarzy

  1. A ja …cóż, nie jem miesa od 25 lat, nie mam skórzanych kanap, pasków. Nie kupuję nic takiego. Futer prawdziwych oczywiście też nie. Dlaczego? Bo się brzydzę. Zwyczajnie. Dla mnie to cudza skóra, zdarta z trupa, nie ważne czy zrobił to ktoś 100 lat temu… Brzydzę się tego dotykać. Ot i cała filozofia. Mam nadzieję, że wybaczysz dosadność stwierdzenia. ;)

    1. Nie no spoko – ja nie jestem za jakimś bezmyślnym zabijaniem, czy stosowaniem. Myślę, że jest dużo takich osób jak Ty,które po prostu brzydzą się mięsa, skór, itd. Indywidualne wybory – może to jest najważniejsze. Dzięki – pozdrawiam serdecznie – Margot :)

  2. Bardzo kontrowersyjny temat Pani wywołała. Zwierzęta, ryby, rośliny, powietrze, woda to nasze środowisko naturalne. Poprzez rozwój cywilizacji nastąpiło zaburzenie proporcji w środowisku naturalnym, dlatego jego zachwianie. Z jednej strony nawołujemy do ochrony środowiska, a z drugiej strony poprzez rozwój przemysłu materiałów sytneteycznych doprowadzamy do jego rzeczywistej ruiny. Z jednej strony sprzeciwiamy się na zabijanie zwierząt, a z drugiem otaczamy się tylko rzeczami naturalnymi , bo syntetyki uczulają.
    Ja też często stawiam pytanie czy obrońcy praw zwierząt (bardzo dobrze, że tacy istnieją – bo w wielu przypadkach robią dobra robotę) płaczą nad każdym zjedzonym kotletem schabowym?
    We wszytskim trzeba znaleźć umiar, zachowywać się etycznie i rozsądnie. Umieć rozróznić co jest dobre, a co złe. Nie myśleć tylko o sobie, ale o przyszłych pokoleniach i naszym środowisku, w którym przyszło nam żyć. A co do noszenia futer, w wielki mróz żadna kurtka puchowa nas nie ogrzeje ( z pierza naturlanego oczywiście?) , żadne sztuczne futro na watolinie, tylko stare , poczciwe futro zostawione przez nasze mamy w spadku i przystosowane do obecnych trendów. Pozdrawiam serdecznie w coraz cieplejsze dni w nadziei, że futra nam się nie przydadzą……

    1. Absolutnie podzielam Pani pogląd – z jednej strony dylematy, z drugiej proza życia. Z jednej strony środowisko, z drugiej konieczność. Myślę, że wszyscy myślimy podobnie, nie wolno być okrutnym, ale futra wymyślono z potrzeb klimatycznych i oby i ta następne zimy były łagodne … ale to też niedobrze, bo przecież ocieplenie klimatu. ;) Nie uciekniemy chyba przed jedzeniem mięsa – nawet jeśli kiedyś wymyślą sztuczne, a w zimnych krajach nie uciekniemy przed noszeniem futer. Dziękuję – pozdrawiam Margot

  3. Generalnie zgadzam się co do faktu futer odziedziczonych bo sama nie mam siły ich wyrzucić ,ale chyba najważniejsza jest w tym zagadnieniu i buncie (do którego dołączam całym sercem) sprawa pozyskiwania tych futerek w nieprawdopodobnym cierpieniu i bestialstwie oprawców. Na marginesie dodam ,że nie jem mięsa a większość butów mam z eko skóry. Poza tym Ściskam.

    1. Bestialstwo powinno być absolutnie surowo karane, niestety ciągle słyszymy o jakichś zboczeńcach trzymających zwierzęta w niewiarygodnie okrutnych warunkach. Pewnie takie właśnie przykłady przyczyniły się do wszelkiego rodzaju protestów i to bardzo dobrze. Gdzieś tylko po drodze zabrakło chyba odrobiny rozsądku. Dziękuję – pozdrawiam serdecznie – Margot :)

  4. Też tak myślę, że we wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek. Buty noszę ze skóry, tylko w takich noga się nie poci i nie niszczy, skóra jest tu niezastąpiona. Co do torebek to można nosić z ekologicznej, nie jest tak elegancka ale można. Futra – obecnie nie nosze, bo sztuczne mnie nie przekonały, nie są ciepłe ale jak może być ciepłe sztuczne futerko np. z Zary? Przecież oni nie mają zimy. Mam kurtkę z norek /rocznik 1986/ ale nie noszę. Jestem za wykorzystywaniem futer vintage, jak już są to po co marnować? Marzy mi się kożuszek, prawdziwy nie sztuczny tylko cena mnie ogranicza. Pozdrawiam Małgosiu, buziaki…

    1. Niedawno natrafiłam na ‚komis’, nie second hand, ale właśnie komis. Osoby w moim wieku zapewne pamiętają takie sklepy, ale moja córka na przykład nie wiedziała o co chodzi ;) , w każdym razie tenże komis pęka w szwach od wszelkiego rodzaju futer. Nikt ich nie chce. Może szkoda – większość z nich to dzieła sztuki. Dziękuję Margot :)

  5. Moja była szefowa, brytyjska arystokratka, miała pełną szafę futer i zakładała je nawet latem na piżamę zamiast szlafroka…Śmiałam się pod nosem mając taki widok. Futra i kożuchy ,pięknie wykończone ,podobały mi się od zawsze. Zazdrościłam koleżance, że ma płaszczyk z królika bo futerko było miękkie-gdy jednak zobaczyłam jak się zabija królika-przeszła mi ochota na takie wdzianko ;-) Nie mam parcia na naturalne skóry ale na pewno nie wylałabym farby na futro jak to protestujący potrafią zrobić.

    1. Futra zawsze były pewnym luksusem. Nie musimy w nich chodzić, jeśli nie chcemy, ale myślę, że trzeba się może skupić na sposobie w jakim zwierzęta są hodowane i oczywiście zabijane i wyeliminować okrucieństwo, a wybór pozostawić nam. Dziękuję – Margot :)

  6. Myślę tak samo i też pisałam o tym. W postach przyznaję się do tego, że posiadam. Kupuję w sklepikach vintage…ale są prawdziwe. Na początku tej akcji chodziło o obdzieranie żywcem,bo tak robiono. Karakuły z tego co wiem to niestety zabijano jeszcze niearodzone. To jest straszne, ale jeśli mamy rezygnować to trzeba ze wszystkiego…buty, torebki…jedzenie mięsa. Kurczaki nie są mniej warte niż norki…a też wielokrotnie widzę sine udka z kurczaka i nikt o tym nie mòwi, a posiniaczone oznacza jedno. Pozdrawiam…:)

    1. To jest temat cyklicznie powracający odkąd zaczęła się ta cała nagonka. W tym roku temat odżył, bo po prostu mamy srogą zimę. Zgadzam się z Ivaną, że warunki w rzeźniach bywają gorsze niż w hodowlach, a to jakoś tolerujemy. Nie powinno być nigdzie przemocy, okrucieństwa i znęcania się – i oczywiście nad tym bez wyjątku powinniśmy wszyscy pracować. Dziękuję – pozdrawiam serdecznie – Margot :)

  7. Cóż… nie noszę futer, nie noszę skórzanych butów, jeszcze kilka lat temu nie miałam żadnej skórzanej torebki, ani paska do zegarka. Żadnych skórzanych ciuchów ani mebli czy tapicerek…jednak zawsze jadłam i jem mięso, chociaż mam z tym problem – po prostu mój organizm go potrzebuje. Uznałam więc swoje zachowanie za pewnego rodzaju hipokryzję, i zrobiłam wyjątek w sprawie torebek. Czyli wszystko jest kwestią umowną w moim przypadku. Masz jednak sporo racji w tym, co napisałaś… Bardzo trudny problem, i niech każdy sam podejmuje decyzje.

    1. Myślę, że większość z nas nosi rzeczy z tak zwanej skóry ekologicznej. Ivana pisze, że produkcja takich sztucznych futer jest bardzo szkodliwa dla środowiska, też o tym słyszałam – prawdopodobnie więc nie ma idealnego wyjścia. Najważniejsze chyba, aby zwierzęta nie cierpiały, nie sądzę bowiem, żeby udało się nam ludzkości – ale to zabrzmiało (!) – stworzyć świat bez mięsa, skóry, futra. Dziękuję za Twój głos w dyskusji – pozdrawiam Margot

  8. Mam dokładnie takie samo zdanie jak Ty!
    Każde wyciągnięcie starej czapy z lisa, grozi histerycznym napadem obrońców zwierząt, którzy jednocześnie noszą buty ze skóry, a często nie posiadają pod opieka żadnego zwierzaka… To takie uogólnienie, ale tak często jest…

    1. Myślę, że we wszystkim musi być jakiś rozsądek. Wprawdzie wylewanie farby na ulicy już się nie zdarza, ale faktem jest, że raczej mało ludzi chodzi w futrach, więc tamte akcje wpłynęły na nasze zachowanie. Irytuje mnie natomiast to, o czym piszesz i Ty i ja – krzyczą, szaleją, krytykują, a jednocześnie jedzą hamburgery. Dzięki – pozdrawiam Margot :)

  9. I completely agree with you. One guy from Canada told me that all those video about animals being skinned alive for fur are actually made by animal activist! Can you imagine??? They did that to animals just so they can spread their ‚no fur’ policy.

    After I witnessed some very aggressive individuals in the field of animal rights activism, that doesn’t surprise me at all. Animals being breed for fur live in much better conditions than animals in meat farms. I totally get why someone who lives in Canada might want to wear real fur. Furthermore, I read on some blog that production of faux fur is very bad for environment.

    If we are to live on this earth, we are bound to spend resources- we need clothes and food- and those things have to come out of somewhere. Yes, we should try to make our choices as ethical as possible but it is not possible to do everything right.

    Nobody can do everything right. I remember one american TV show where one lady was telling others (her friends) how they shouldn’t eat veal and how cruel it was to eat lamb, she wouldn’t let them order it for lunch in a restaurant and they got tired of her preaching and told that the abortion she had was a lot more cruel that what they are doing…and that the child she aborted was also a sentient being that suffered. I mean things get ugly when people start to accuse one another. We should all just go on with our lives and try to be as kind to others as we can be.

    Honestly, I think that people who truly love animals, go on to study those subjects at an University level, get a PhD and work with animals either as veterinarians or doing scientific research. When I think of animal lover, I think of Sir David Attenborough or someone like that. People who attack other people for wearing fur are not animal lovers, they’re people haters. They are usually those individuals who deep inside know they will never be successful so they pathologically hate any symbol of success. Fanatics will always find reasons to hate. They don’t care that that coat that someone is wearing might be a loving memory of someone’s grandmother. They don’t care that that coat will basically go to waste if it is not worn. All they care about is feeling superior to somebody else, feeling better than somebody.

    In one way, I understand why people get fanatical. This world is so complex and difficult…most people can’t deal with it, so they choose fanaticism.

    1. Ivana – you are amazing – you’d left this comment before I even managed to finish the Engish version of it. Thanks for your fantasic comment – to be honest there is nothing else to add – I fully agree with you. I’m interested in other people’s idea about this issue. We’ll see. Have a great weekend – Margot :)

      1. I’ve noticed that some people started being open about wearing vintage fur- and I hope this trend will continue. It is really a shame that vintage fur often goes to waste….besides, in colder climates wearing fur makes perfect sense. I hope people will become more open minded.

        1. I also hope that at least vintage fur will be accepted. It is a difficult problem, on one hand nobody wants suffering, but on the other hand, as you are saying in your first comment – we should control better all sorts of places where animals are kept and limit their misery. Thanks Ivana – Margot

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *