Wyprzedzanie trendów – czy to się opłaca?

(English available) W 1998 roku przywiozłam z Anglii balerinki. Mój Tato zapytał – co ty masz na nogach? Przed nim udawałam, że to takie papcie. ;) Wyprzedzanie trendów go nie przekonało.

 Miałam cały czas nadzieję, że na ‚ulicy’ będzie natomiast ktoś, kto je rozpozna jako tak zwany efekt ‚WOW’ ;) , szał najnowszych trendów. Nie wiem, czy tak się stało, jeżeli ktoś te balerinki zauważał, to zdziwiona mina nie pozwalała zgadnąć, czy to było zdziwienie pobłażające, drwiące na zasadzie kobieto jak ty wyglądasz, czy popierające – na zasadzie – ja wiem, ja się znam, ja też takie chcę  ;) Po kilku latach balerinki opanowały nas kompletnie i całkowicie.

W takich sytuacjach zastanawiam się – czyli czym jest moda ? Takim wyprzedzeniem , że nikt jej nie rozpoznaje?

A wyprzedzanie trendów to ciężka praca ;) .

Harówka wymagająca stalowych nerwów, lwiej odwagi i spokoju chirurga.

Zastanawiam się dlaczego nawet najbrzydsze ubrania, ale mieszczące się w kanonie tego, co nosi cała ulica, nie są nigdy obiektem jakiejkolwiek bezpośredniej krytyki.

Dres + japonki + koszulka z cekinami + skarpetki – to wprawdzie obraz wyśmiewany przez wszystkich od lat, ale … tak naprawdę nikt się za tak ubranym indywiduum ani nie ogląda, ani nie komentuje, ani nie pokazuje palcami. A … powinien !!!

Jeśli natomiast jesteśmy ubrani w sposób mniej lub bardziej awangardowy wyprzedzając trendy  –  ooooo, to już jest zupełnie inna sprawa. Wtedy wchodzimy w stan wojenny, oko za oko !!! :D

Wtedy trzeba zamknąć się w szklanej kuli i turlać się w takiej bombce odizolowanej od reszty świata czyli uśmieszków, chichotów, kpin, uwag, komentarzy …. i …. robić swoje. Tylko, czy zawsze starcza nam sił? Czy nie łatwiej się poddać i włożyć te same jeansy i kurtkę co reszta świata?

P.S.

Zdjęcia oczywiście nie mają żadnego związku z tym tekstem – ale bez jest tak wiosennie zachwycający, że nie mogłam się powstrzymać :)

Bez2

ENGLISH VERSION

Is being ahead of trends worth it ?

In 1998, I brought my first ballerinas from England. My Dad asked me – ‚what’s that on your feet?’ , I pretended that they were just slippers. :D

 I still hoped that they would create a WOW effect and someone would recognize them as the latest craze. I don’t know if that happened, even if my ballerinas were noticed, a surprised expression on people’s faces did not allow me to guess whether it was a mocking grin, as if they were saying – woman look at yourself, what the hell are you wearing, or a supporting smile saying – great, I also want such shoes, where did you get them from. After a few years ballerinas conquered the world completely and totally.

In such situations, I always wonder – so, what is fashion? Something worn before it hits high street and therefore is unrecognizable as the latest fashion?

Being ahead of trends is hard work .

It requires nerves of steel, a lion’s courage and a stable hand of a surgeon. ;)

I wonder why even the ugliest clothes, but within the canon worn by a lot of people are never an object of any criticism. A tracksuit + flip-flops + a T-shirt with sequins + socks – although this image has been ridiculed for years, … no one would openly comment on somebody dressed like that. And they should !!!

But if we are dressed in more or less avant-garde ahead of trends – ooooo, that’s immediately a completely different story. Then we are at a state of war, an eye for an eye !!! :D

Then you have to lock yourself in a glass ball and being isolated in such a bubble from the rest of the world, giggles, ridicule or comments …. do what you want to do !!! But do we always have enough strength? Isn’t it easier to give up and put on the same pair of jeans and a jacket like the rest of the world?

P.S.

Pictures, of course, have nothing to do with this text, but lilacs in spring are so amazingly beautiful that I could not resist showing them :) .

Bez3

Bez6

Bez4a

Margot

Może cię również zainteresować

12 komentarzy

  1. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że niektórzy traktują ubranie jako … odzienie wierzchnie – ochronę przed np. zimnem :) a nie jako formę komunikowania się z otoczeniem i może coś więcej.

    1. Zapewne tak, ale jednocześnie wybieramy ubrania w takich, a nie innych sklepach lub miejscach, czyli podejmujemy świadome decyzje. Potrzebując ‚odzienia wierzchniego’ idziemy na przykład do sieciówki, na targ, czy krawcowej. Zupełnie nieświadomie więc nawet te osoby, które tak zapalczywie twierdzą, że moda nie jest dla nich i ich nie interesuje, decydują się na jakieś określone rzeczy, które ktoś zaprojektował i uszył, a więc nawet taka osoba uczestniczy w procesie tworzenia tejże mody. Absolutnie zgadzam się z Pani opinią i myślę, że ludzie nie zdają sobie niejednokrotnie sprawy, w jak dużym stopniu ich ubranie wpływa na ‚formę komunikowania się z otoczeniem’ i jak w istocie jest to ważne w kontaktach nie tylko businessowych, ale także tych codziennych, rodzinnych, przy telewizorze. Bardzo dziękuję za udział w dyskusji – miłego dnia – Margot :)

  2. Robić swoje i się nie przejmować;-) niektórym osobom brak zdolności, albo po prostu nie interesuje ich moda;-)

    1. Witam na naszym blogu i dziękuję za komentarz. :) Osobiście sądzę, że nie ma czegoś takiego jak ‚nie interesuję się modą’ – wszak wszyscy w coś są ubrani, wszyscy dokonują zakupów, szukają, przymierzają i nawet najprostsze jeansy też są modą. Serdecznie pozdrawiam Margot :)

  3. Fajny tekst na blogu. Wie Pani doskonale, że chichoty i śmieszki jeszcze długo będą, ale właśnie dlatego trzeba pokazywać więcej „awangardy”.
    Wydaje mi się, że kpiny są podszyte zazdrością, brakiem pewności siebie i brakiem kreatywności.

    1. Bardzo ciekawy komentarz – dziękuję :) . No cóż, zdecydowanie nie można powiedzieć, że ‚awangardy ci u nas dostatek’ ;) , raczej cierpimy na jej kompletny brak. Pani uwagi są odważne, ale jakże zachęcające do odrobiny szaleństwa ;) . Witamy na blogu i zapraszamy do odwiedzania – pozdrawiam – Margot :)

  4. Zdjęcia przepiękne!!! Uwielbiam ja chociażby ze względu na kwitnące bzy:)
    A wiesz, że ja się nawet nie zastanawiam czy wyprzedzam trendy i generalnie nie bardzo się przejmuję tym, co inni myślą na temat mojego ubioru. Po prostu ubieram się tak jak lubię, czasem się oglądają bo jestem kolorowa, a u nas coś tak zwyczajnego jak żywy kolor już wzbudza emocje i to jest zabawne;). Nie przejmuję się trendami w tym sensie, że jak w moim odczuciu coś jest okropne, a przez projektantów okrzyknięte jako trend, to i tak tego nie kupię.
    Pozdrawiam serdecznie, Renata

    1. Jasne, wyprzedzanie trendów, to nie jest jakiś życiowy problem :D , niemniej ja chyba całe życie cierpię na brak tolerancji i niezrozumienia mody przez tak zwaną ‚ulicę’. Niestety, niejednokrotnie brak odwagi nie pozwala mi na włożenie takich ubrań, jakie chciałabym nosić. Tym samym takie blogi jak Twój, czy innych Pań – pięknych, odważnych, kolorowych pokazują, że trzeba walczyć o swoje ja i to jest świetne !!! Pozdrawiam serdecznie – Margot :)

  5. A ja ,nie wiedzieć czemu, zawsze lubię być krok za … jak polscy projektanci,hehe.
    Po prostu mam wtedy szerszy ogląd. Za trendami trudno nadążyć a cóż dopiero wyprzedzić – taki talent ma moja córka, artystka konceptualna i przez to często się wkurza. Pozdrawiam serdecznie,Margot.

    1. Hahaha – już uwielbiam Twoją córkę :D . Oczywiście wyprzedzanie trendów może się przytrafić od czasu do czasu i nie tylko odwaga jest tu ważna. Osobiście podziwiam ludzi, którzy mają taki 7-my zmysł i potrafią wyłapywać te nowinki, które potem stają się ‚mundurkiem obowiązkowym’ ;) :D . Serdecznie pozdrawiam Margot

  6. Szkoda tylko, że tak krótko kwitnie. Dlatego, żeby napawać się widokiem codziennie, mimo zmiennej pogody wychodzę na spacer aby nacieszyć wzrok kwitnącym bzem. Sama rozkosz….

    1. Jest niewdzięczny, humorzasty i skąpy. :D W wazonie wytrzymuje dzień, albo dwa, nawet, jeżeli skrupulatnie zmieniamy wodę, a potem od razu przestaje pachnieć i pokazuje nam figę :D . Szukając pomysłów do tego bloga, odkryłam radość w robieniu zdjęć zmieniającej się przyrody – nie mogło się obyć bez bzu ;) . Dziękuję i pozdrawiam ‚bezowo’ ;) Margot

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *