POMYSŁ AUTORSKI: Charleston ;)

(English available) Sukienka w stylu lat 30tych – idealna do Charlestona – ach, co to jest za taniec !!!! Szkoda, że jestem pewnie ostatnim pokoleniem, które go w ogóle jeszcze zna. :( ;)

Uszyłam ją sama.

Właściwie post mógłby też mieć tytuł – Buty Królewny Śnieżki – bo ich historia jest następująca:

zobaczyłam je w Top Shopie i od razu się zakochałam, ale jakoś tak wyszło, że zakupy poszły w innym kierunku i ich nie kupiłam.

Na następny dzień mówię do córki:

„Pamiętasz te seledynowe buty?”

A ona na to:

„Cooo te Buty Królewny Snieżki ? – chyba nie mówisz poważnie! Chyba nie będziesz w takich chodzić?! ”

Mój wytrenowany wzrok pod tytułem: OCZYWIŚCIE,  ŻE BĘDĘ – nie wymagał słów.

Córka na to:

„Bierz kasę – tam była jeszcze do nich taka mini torebeczka i pierścionek.”

P.S.

Dzisiaj jest bardzo dużo zdjęć i jeśli ktoś na końcu zostawi komentarz typu : Margot, ileż można oglądać zdjęć jednej sukienki, to obiecuję, że się nie pogniewam.

Powód jest prosty, moja córka lubi czasami eksperymentować, tym razem warunki sprzyjały do zrobienia takich trochę bardziej artystycznych zdjęć – gra świateł, cienie, ciemny, jasny, błysk sukienki, mroczne wnęki domów w Nikiszowcu – dzielnicy Katowic zapisanej w UNESCO.

Zresztą sami zobaczcie – zapraszam. ” :)

ENGLISH VERSION

MY LITTLE CHARLESTON DRESS

My dress in the style of the 1930s would have been ideal to dance the CHARLESTON – WOW what a dance it was too!!!! Sadly,  I’m probably the last generation to even know it. :(

I made the dress myself.

The title of this post could actually also be – Snow White’s Shoes – because their story goes like that:

I saw these pumps in the Top Shop and immediately fell in love with them, but somehow other purchases were more important and I didn’t buy them then.

The next day I said to my daughter:

„Do you remember those mint heels?

And she replied:

„Whaaat those Snow White’s Pumps – you cannot be serious! You’re not going to wear such shoes, are you? !”

My perfectly trained look, which says: BUT OF COURSE I AM :)- did not require any words.

Immediately my daughter said:

„Take  your money with you – there was a tiny mint purse and a ring to go with them.” :D :)

P.S.

Today there are a lot of pictures and if someone leaves a comment at the end of this post saying: Oh, Margot, how many pictures can there be of the same dress, I promise I won’t be angry. ;)

The reason is simple, sometimes my daughter likes to experiment, this time the conditions to take slighty different more artistic pictures were perfect – a specific sunlight, shadows, dark and light contrasts, my shining dress, dark entrances to the houses in Nikiszowiec – a  district in Katowice inscribed on UNESCO list.

Anyway, see for yourselves :) I hope you are going to enjoy it. :)

 

 

A teraz zapraszam do Charlestona ;)
And now it’s time for the Charleston ;)

Margot :)

ZDJĘCIA/ PICTURES – MOJA CÓRKA/ MY DAUGHTER

SUKIENKA/ DRESS – MADE by MARGOT

CZÓŁENKA/ PUMPS – TOP SHOP

TOREBKA/ PURSE – TOP SHOP

PIERŚCIONEK/ RING – TOP SHOP

MIEJSCE/ PLACE – NIKISZOWIEC A UNESCO LISTED PLACE IN POLAND

MAKEUP – MAX FACTOR, RIMMEL, BELL, ASTOR

PERFUME – ANAIS ANAIS by CACHAREL

Może cię również zainteresować

20 komentarzy

  1. Dotarłam!!! ;) … i powiem Ci, że masz bardzo zdolna córkę, zdjęcia super! :) a Ty, niegrzeczna dziewczynka, dzisiaj tak grzecznie! … i pięknie! :)sukienka z butkami Królewny Śnieżki wygląda znakomicie! :) Buziaki :)

    1. Dzięki – córka się ucieszy :)))) Nooooo, czasami trzeba troszkę poudawać ;) :D :)))) Pięknie dziękuję – buziaki – Margot :))))

    1. That’ s fantastic, you know, I was absolutely sure you’ve been dancing the Charleston. :))))) Thanks a lot – kisses – Margot :)

  2. Bardzo ładna sukienka, zgrabnie jak zawsze…kolor trudny ale do twarzy Ci w nim . Historia zakupu dodatków bardzo ciekawa.
    Córka zrobiła świetne zdjęcia, każde ujęcie zachwyca.
    Pozdrawiam Małgosiu Ciebie i córkę…buziaki…

    1. Jest nam bardzo miło – córka zachwycona komplementami, a ja po prostu odetchnęłam z ulgą, że Was nie zanudziłyśmy. Pięknie dziękuję za tak cudowny komentarz – buziaki – pozdrawiam – Margot :)))))

  3. Obydwie z córką jesteście dusze artystyczne. Zdjęcia bardzo dobre, idealnie ukazują Twoje sukienkowe dzieło. Dla mnie zaglądanie do Ciebie, jest jak wizyta po drugiej stronie lustra, albo w ogóle w innym wymiarze Tworzysz takie zestawy, że czuję się zaczarowana, oczarowana i uwiedziona I zaproszona do tańca – normalnie usłyszałam te rytmy Połazić po Nikiszowcu się wybieram i wybieram i wybieram…

    1. Naprawdę tak myślisz ? Mogę tylko powiedzieć, że BARDZO DZIĘKUJĘ :))))) . Lubię takie trochę artystyczne klimaty i jeżeli czasami się to udaje, to jest to dla mnie największy komplement. Raz jeszcze dzięki :)))) A Nikisz – tak warto, trzeba tam iść w ciepły dzień, gdy ludzie mają otwarte okna, zamknąć oczy i słuchać i … wąchać. Wszystko zawarte tam jest tych w tych dwóch zmysłach, obraz przychodzi dopiero potem. Pozdrawiam – Margot :))))

  4. Piękna stylizacja. Sukienka śliczna. W sumie krój jest prosty z ładnymi cięciami, a plisowany dół dodaje szyku i elegancji. Torebeczka jest prześliczna no i buty w ciekawym kolorze. Gratulacje dla córki za ciekawe zdjęcia no i modelce za interesującą prezentację. Jesteście dziewczyny uzdolnione. Pozdrawiam.

    1. Pięknie dziękuję – córka się bardzo ucieszy, a mnie jest bardzo miło. Cieszę się, że podobają Ci się te wszystkie szczegóły i sukienka oczywiście. Buziaki – Margot :)))))

  5. Charlestona nigdy nie tańczyłam ale bardzo podoba mi się ten pomysł:-) Wyglądasz niesamowicie wytwornie w tej sukience, bardzo podoba mi sie ta falbanka na dole. W torebusi sie zakochałam, jest taka malusia <3 do tego sandałki w tym samym kolorze stanowią bardzo elegancki dodatek. W takiej stylizacji spokojnie mogłabyś iść do brytyjskiej królowej :-)

    1. hahaha Ok, czekam na Jej Królewskiej Mości zaproszenie już kilka lat ;) , może teraz naszedł ten moment ;) . Dziękuję bardzo za piękne słowa – pozdrawiam (u nas) długo-weekendowo ;)))) Margot :))))

  6. Sukienka z kategorii doskonalych , piekny kolor ,piekne ciecie,piekne wykonczenie plisa.Nic tu nie jest dzielem przypadku….dodatki uzupelniaja sukienke a tlo zdjec uzupelnia cala stylizacje :) Pieknie to zrobilas z mistrzowska dbaloscia o kazdy szczegol. Tak jak tylko Ty to potrafisz:)

    PS; Zazdroszcze Ci tej torebusi:) bedzie rzadzila w tym sezonie oj bedzie !!!! Wcale sie nie dziwie,ze tak duzo zdjec…wszystkie sa fenomenalne:)trudno wyrzucic cos co jest idealem :))Buziaki Perfekcyjna kobieto :)

    1. Ałć ;))))) – DZIĘKI – nie wiem, czy idealna, ale tak jak Ty staram się wszystko jakoś zgrać. Ta sukienka rzeczywiście pasuje idealnie do reszty, zwłaszcza, że ja uwielbiam takie total looki. Cieszę się, że zdjęcia Cię nie zanudziły ;) :))). Dziękujemy !!! Buziaki – Margot :)))

    1. Dziękuję – pliski to rzeczywiście okropność – lubię szyć spontanicznie, w tym przypadku trzeba było mierzyć i wtedy to już nie jest frajda. Cieszę się, że podoba Ci się efekt. Pozdrawiam serdecznie – Margot :)))))

  7. Ech, Ty… sukienki do charlestona moga inspirować… chociaż z taką falbanką bywają krótsze, i często mają mnóstwo frędzli, coby przy machaniu nóżką nic nie przeszkadzało:),ot, takie mniej skromne są – jednak tak, to własnie to:).
    Buciki, torebeczka i pierścionek boskie po prostu, poszłaś na całość. A córce przekaż, że zdjęcia sa piękne…

    1. Frędzle uwielbiam – mam nawet coś z nimi w roli głównej w ‚poczekalni’. Zawsze byłam zafascynowana modą tamtego okresu – sceny z Wielkiego Gatsby’ego w wersji z Mią Farrow i Redtfordem znam na pamięć :) . Córka będzie zachwycona – dziękujemy – buziaczki – Margot :))))

  8. PIękne zdjęcia, choć dla mnie trochę trudne nostalgicznie miejsce, bo na Nikiszowcu brał ślub mój Wawrzek i potem mieszkał parę lat na Giszowcu, ale to bardzo długa historia … Kiedyś nie lubiłam seledynu i mięty, dziś doceniam ich świeżość :) Już na fb wykrzyczałam, że mam taką torebkę, ale tylko kształtem, wielkością i kolorem, bo moja jest jakby z haftu angielskiego podbijana złotem.
    Pięknie wyglądasz i serio ruszasz mi się charlestonowo na tych zdjęciach, muzę też bardzo słyszę :) Buziaki :))

    1. hahah Pamiętam jak nauczyłam się Cherlestona jako dziecko pierwsza w rodzinie, za mną szła Mama i potem Tato, pewnie dlatego, że na końcu, nigdy się tak naprawdę nie nauczył hihih. Co do mięty – mam akurat inne odczucia, gdy po raz pierwszy pojawił się ten kolor kilka już przecież lat temu , razem z córką miałyśmy prawie całą miętową garderobę. ;) :D . Dzięki – pozdrawiam tańcząco – Margot :)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *