Pelisa na życie ;)

(English available) Zastanawiam się czasami, czy tak zwana dobra jakość ubrań jest rzeczywiście nadal tak istotna jak kiedyś. Czy chcemy mieć jedną pelisę na kilka, czy nawet kilkanaście lat, czy też wolimy sezonowo zmieniać  i odświeżać nasz wizerunek czymś zdecydowanie bardziej nowoczesnym.

Osobiście nie znam nikogo, kto w jednym tylko sezonie kupuje kilka drogich ubrań od znanych projektantów, powiem więcej nie znam wielu, którzy kupują nawet jedną taką rzecz.

Na szczęście jakość odzieży z sieciówek nie jest zła i spokojnie możemy je nosić kilka sezonów bez obawy,           że się skurczą, wypłowieją, czy rozciągną. Technika i technologia produkcji jest tak zaawansowana, że ubrania nawet z tańszych sklepów trwają w nieskończoność.

To, czy wyglądamy w nich ładnie, czy nie, zależy raczej od naszej inwencji, sposobu ich noszenia, łączenia             z dodatkami. Moje przyjaciółki i ja często kupujemy coś z założeniem , że taką rzecz od razu przerobimy stosownie do naszych figur i upodobań. Taka ‚nasza’ kreacja jest chyba znacznie ciekawsza, niż kupowanie czegoś na lata.

W pokoleniu naszych babć futro i pelisa były podstawą garderoby każdej damy.  Elegancka sukienka lub bluzka musiała być z jedwabiu, a perły na pewno naturalne, a nie z hodowli. Jakość materiałów była tak dobra,                  że prawdopodobnie do tej pory gdzieś na poddaszu mamy karakuły babci, z którymi nic się kompletnie nie stało pomimo upływu lat. Pelisa była na życie  ;) – wymieniało się ewentualnie kołnierz z norek na lisy,  z lisów           na karakuły.  Te monstrualne płaszcze nazywało się wtedy paltami  i już sama nazwa świadczyła o ich dostojności ;) .

A dzisiaj ?

Czy ważna jest taka jakość , czy chciałybyśmy mieć jedno palto na zimę i kostium z wełny na jesień?

Czym innym oczywiście są męskie garnitury, te z kolei muszą być drogie :D  – ale to byłby temat do zupełnie innego bloga ;) .

P.S.

Na szczęście przyszła wiosna, na pewno skusimy się na jakieś zakupy ;)  i znowu pojawi się nierozwiązywalny dylemat – kupić, czy nie kupić ?  ;) :D

 

ENGLISH VERSION

A COAT FOR LIFE.

I sometimes wonder whether the so-called good quality clothes are indeed still as important as before. Do we want to have just one fur coat for a few, or even several years, or we prefer to change and refresh our image with something much more modern every seson.

I personally do not know anyone who buys a few expensive items of clothing every new collection, at least twice a year, I can even say that I don’t know many who buy even one such thing.

Fortunately, the quality of garments from chain stores is not bad and we can easily wear them for several seasons without any fear that they will shrink or fade. Production technology is so advanced that even cheaper clothes last indefinitely.

Whether we look nice or not, depends more on our creativity, how we wear clothes or what accessories we use. My friends and I often buy something with an idea that such a thing will immediately be altered according to our figures and tastes. Such an outfit is probably much more interesting than buying something to last for years.

In a generation of our grandmothers a fur or woolen coat were the basis of every lady’s wardrobe.  A dress              or a blouse had to be made of silk, and pearls were natural not from a farm. The quality of materials was so good that probably we can still find such clothes somewhere in the attic. A coat was for life – possibly only collar was changed from mink to fox. ;)

And today ?

Is the quality as important, would we like to have just one winter coat and a woolen skirt suit all through our lives?

Of course men’s suites are a different cup of tea, they for a change must be expensive :D – but that would be        a topic for an entirely different blog. ;)

P.S.

As for now, it’s finally spring time, certainly we will be tempted to go shopping and an unsolvable dilemma will come back again – to buy or not to buy ? ;) :)

20160416_112751

20160416_141239

20160416_140210

Margot

Może cię również zainteresować

10 komentarzy

  1. Ubawił mnie drugi akapit :-)
    Osobiście nie przepadam za określeniami : inwestycja na lata, klasyk na lata. Nie wyobrażam sobie założenia czegoś sprzed dwóch, trzech dekad bo mimo, że moda się powtarza, materiały są inne, bardziej nowoczesne, inne są wykończenia, detale… Nawet jeśli zdarzy nam się coś ponadczasowego, to trzeba to „ograć” nowocześnie, a to już jest wyższa szkoła jazdy i nie każdemu się udaje. No i my się zmieniamy, figura, wiek, elegancja…No i zakupy są takie przyjemne:-)

    1. Gdy rano otwieram komputer, to nie ma nic przyjemniejszego jak czekające komentarze od Państwa. Tak więc gdy dzisiaj zajrzałam zobaczyć, czy coś się wydarzyło i zobaczyłam Pani wpisy cały dzień nabrał od razu innych kolorów :) . Wykorzystanie ubrań sprzed kilku dekad jest raczej niemożliwe bez gruntowego przerabiania, wręcz uszycia od nowa. Nawet, gdy pojawia się tak zwana moda retro, to nie znaczy, że można po prostu włożyć sukienkę z lat 80-tych, czy 50-tych (jeśli nawet, gdzieś się zapodziała krynolina Mamy ;) ) i się w nią ubrać, gdyż od razu będzie to widać. Im jesteśmy starsze, tym powrót do rzeczy z naszej młodości jest bardziej ryzykowne, istnieje bowiem bardzo delikatna linia, gdy zamiast być na topie, możemy wyglądać jak lumpeksu. … A … hahaha … zakupy ‚są takie przyjemne’ ;) . Pozdrawiam Margot

  2. Zmieniło się nasze podejście do tego co nosimy. Margot masz rację pokolenie naszych Babć i Mam, żeby poczuć się elegancko musiały mieć w swojej szafie futro, pelisę, lisa. Jako dziecko lubiłam ubierać te rzeczy i przeglądać się w lustrze. Kupowało się materiały jakościowo dobre (takich sklepów było dużo) i szyło się sukienki, kostiumy i inną garderobą. Dzisiaj rynek dostępny dla większości z nas cenowo proponuje inną jakość ubrania i z tego korzystamy. Czasem tęsknie do jakości z tamtych lat. Pozdrawiam.

    1. Najbardziej chyba tęsknię za tak zwana elegancją na co dzień. Pamiętam jako dziecko, że obiad zawsze jadało się przy ładnie zastawionym stole i nawet 5 minut przed, biegłam do ogródka, żeby zerwać chociaż kilka stokrotek. Nikt nie chodził w rozciągniętych dresach i ‚rozciaplanych’ papciach. Mam takie wrażenie, że te wszystkie kochasie, wygodne getry i wielkie koszulki pojawiły się znacznie później. Ciągle nie wiem, jak w PRLu z tak ograniczonym dostępem do towarów Panie chodziły tak ładnie ubrane, a jakość była tak dobra. Dziękuję za komentarz i udział w dyskusji. Serdecznie pozdrawiam – Margot :)

  3. Bardzo mi się podoba taka oldschoolowa elegancja, kiedyś wszystkie kobiety wyglądały szykownie. Marzy mi się żeby nastały takie czasy. Prawda jest tak ,ze rzeczy bardzo dobrej jakości są faktycznie drogie, ale to są klasyki na lata.
    Zdęcia kwiatów przecudne:). Pozdrawiam, R.

    1. Niestety obawiam się, że już się chyba nie doczekamy takiej zmiany. Taka totalna elegancja skończyła się gdzieś w latach 50tych, może wczesnych 60tych, zakochaliśmy się w słowie ‚wygodne’ i wszystko się zmieniło.
      Kwiatki tak pięknie wyglądały, że musiałam to jakoś zapamiętać. Dziękuję i serdecznie pozdrawiam Margot :)

  4. Ogólnie bardzo lubię ubrania wysokiej jakości, jednakże czasami ich wysoka cena wstrzymuje mnie od zakupu. Pomimo tego wyszukuję różne takie perełki na wyprzedażach ;-)

    1. aaaa :D wyprzedaże to zupełnie inna sprawa ;) uwielbiam !!! Czasami rzeczywiście można natrafić na piękne rzeczy. Dziękuje i pozdrawiam Margot :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *